Menu
Michał Siudak

Ukraina - wybory 2014

Już w najbliższą niedzielę odbędą się, chyba najważniejsze w historii młodego państwa ukraińskiego, wybory prezydenckie.

Najpoważniejszym kandydatem na najważniejszy urząd w państwie jest Piotr Poroszenko. Według niektórych sondaży może liczyć nawet na 40% głosów wyborców.

Piotr Poroszenko, z wykształcenia doktor nauka prawnych, jest weteranem ukraińskiej polityki: deputowany 3., 4., 5. i 7 kadencji Rady Najwyższej, minister rozwoju ekonomicznego i handlu Ukrainy, minister spraw zagranicznych i członek Rady Narodowego Banku Ukrainy oraz sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W przeszłości członek politbiura Socjaldemokratycznej Partii Ukrainy i założyciel partii „Solidarność". Ugrupowanie to współtworzyło Partię Regionów, której Piotr Poroszenko został wiceprzewodniczącym. W 2001 roku „Solidarność" opuściła Partię Regionów i weszła do bloku wyborczego Wiktora Juszczenki. Piotr Poroszenko został nawet ojcem chrzestnym dwóch córek byłego prezydenta Ukrainy. W 2004 roku współtworzył kolejną partię „Nasza Ukraina".

W dawnych czasach ojciec Piotra, Aleksy Iwanowicz, należał do sowieckiej elity partyjno – biznesowej. W 1985 roku trafił do więzienia „za rozkradanie majątku państwowego w wielkim rozmiarze." Najprawdopodobniej pieniądze zdobyte w tym okresie stały się podstawą dzisiejszego czekoladowego imperium Poroszenków.

Piotr Poroszenko zajmuje siedemnaste miejsce na liście najbogatszych Ukraińców. Forbes Izrael umieścił go na sto trzydziestym miejscu listy najbogatszych Żydów świata. Rinat Achmetow jest w tym zestawieniu czterdziesty dziewiąty, a Wiktor Pinczuk – dziewięćdziesiąty szósty.
Nad Dnieprem mówi się otwarcie, że Piotr Poroszenko był jednym z głównych sponsorów kijowskiego majdanu. Prawdopodobnie wydał na ten cel ok. sto milionów dolarów.

Drugim najpoważniejszym kandydatem na urząd prezydenta Ukrainy jest Julia Tymoszenko. Może liczyć na ok. 8 - 10% głosów. Lady J – jak nazywają byłą premier Ukrainy jej zwolennicy – na początku lat 90 – tych, wraz z mężem Aleksandrem, zaczynała karierę biznesową od wypożyczalni kaset video dla dorosłych. Ale już w 1995 roku została prezesem zarejestrowanej w Londynie spółki United Energy System. Gdy stała na czele firmy, dług Ukrainy wobec Rosji za gaz (podkradany z rury, przynajmniej tak twierdzą znawcy tematyki ukraińskiej, m.in. dziennikarze Wiesław Romanowski i Marcin Wojciechowski) urósł do kwoty 1,4 mld. dolarów. Warto zauważyć, że mąż obecnej kandydatki na urząd prezydenta pracował za sowieckich czasów w centralach handlu zagranicznego, które – nie tylko na Ukrainie, ale w całym tzw. bloku wschodnim - były związane ze służbami specjalnymi. Rzucałoby to pewien snop światła na błyskotliwą karierę małżeństwa Tymoszenków, które wypożyczając pirackie kasety dorobiło się majątku i koneksji pozwalających im brać udział w operacjach prywatyzacji energetycznych przemysłów strategicznych, w czasach sowieckich całkowicie zdominowanych przez funkcjonariuszy i agenturę KGB i GRU.

Analitycy wydają się być zaskoczeni niskimi notowaniami Julii Tymoszenko. Jednak ukraińska ulica ma już dość drobnych kłamstewek i dużych kłamstw byłej pani premier. Ukraińcy wiedzą, że Lady J została ona skazana w procesie pokazowym, ale na podstawie twardych dowodów świadczących o jej polityczno – biznesowej nieuczciwości.

Wysokie notowania, bo aż 8-11%, ma Sergiusz Tyhipko. To weteran ukraińskiej sceny politycznej. Były prezes Narodowego Banku Ukrainy, który wsławił się dodrukiem pustego pieniądza oraz szef kampanii wyborczej byłego prezydenta Wiktora Janukowycza. Zamyka pierwszą trzydziestkę rankingu najbogatszych Ukraińców. Nieoficjalnie mówi się, że jest związany z organizacją Chabad Lubawicz.
Spośród kandydatów na urząd prezydenta Ukrainy warto wymienić lekarkę i socjalistkę Olgę Bohomolec (ok. 4%), która zasłynęła ze stwierdzenia, że na majdanie do berkutowców i bojowników strzelano z tej samej broni.

Z ramienia Komunistycznej Partii Ukrainy kandyduje, obecny w ukraińskiej polityce „prawie od zawsze", Piotr Symonenko (ok. 4%). Jak na komunistę i żarliwego obrońcę proletariatu przystało, posiada m. inn. pałac pod Kijowem wart grube miliony dolarów.

Tak zwane „siły prawicowe" reprezentuje Dymitr Jarosz (ok. 1%), lider tzw. „Prawego Sektora". O panu Jaroszu wiemy bardzo niewiele. Rosjanie utrzymują, że na początku lat 90-tych walczył w Czeczenii po stronie bojowników. W Internecie można posłuchać jego rozmowę z Olegiem Tiahnybokiem w której zapowiada, że Polakom „urządzi drugi Katyń". Jak podał w oświadczeniu na użytek państwowej komisji wyborczej - „tymczasowo nie pracuje".

Warto podkreślić, że tzw. „Prawy Sektor" składa się z partii i partyjek o charakterze narodowo – socjalistycznym, których patronem ideowym mógłby być sam Benito Mussolini. Wokół ugrupowania skupiają się dość popularne na Ukrainie tzw. „czarne" ruchy neopogańskie. Zwolennicy Jarosza bardzo chętnie paradują się w strojach wojskowych, odwołują się do wojskowej dyscypliny, dążą do stworzenia potężnego i zmilitaryzowanego aparatu państwowego, co doprawdy niewiele ma wspólnego prawicowymi ideałami.
Drugim kandydatem „ukraińskich prawych" na urząd prezydenta kraju jest znany w Polsce Oleg Tiahnybok (ok. 2- 3%). Przeciwnicy polityczni nazywają go „Furerem". Chętnie odwołuje się do ukraińskich tradycji patriotycznych, walki ze Związkiem Sowieckim i rodzinnej martyrologii. Wyrastał jednak pod ciepłymi skrzydłami ulubieńca władzy komunistycznej. Tato pana Olega był lekarzem sowieckiej reprezentacji bokserskiej – nakręcono o nim nawet krótki film – reportaż, który jest dostępny w dostępny w Internecie. Ojciec Olega Tiahnyboka podróżował z rosyjską bokserską zborną po całym świecie. Warto podkreślić, że zagraniczny paszport w czasach sowieckiej Ukrainy otrzymywali jedynie zaufani ludzie systemu, którzy po powrocie do ojczyzny proletariatu musieli poinformować władzę o nastrojach panujących w obozie kapitalistycznym.

Oleg Tiahnybok jest absolwentem wydziału lekarskiego i wydziału prawa. Na głosy poparcia może liczyć niemalże tylko i wyłącznie w Galicji. Jego partia „Swoboda" zyskała miano organizacji radykalnej nie tylko dlatego, że powołuje się na myśl polityczną Stepana Bandery. Domagała się sprawdzenia prawidłowości procesu prywatyzacji ukraińskiego majątku narodowego i trybu upaństwowienia sektora paliwowego na Ukrainie.

„Swobodę" - która znalazła się na piątym miejscu listy Szymona Wisenthala za to, że domagała się ujawnienia, kto z ważnych Ukraińców posiada obywatelstwo Izraela - sponsorują Igor Kołomyjski, obecny „Książę na Dniepropietrowsku", związany z Chabad Lubawicz oraz Wiktor Pinczuk, filantrop pochodzenia żydowskiego i zięć byłego prezydenta Leonida Kuczmy.

Na urząd prezydenta kandyduje także pułkownik rezerwy Anatol Hrycenko. W czasach sowieckich zatrudniony jako wykładowca w kijowskiej Wyższej Inżynieryjnej Szkole Wojskowej, były przewodniczący Komitetu Rady Najwyższej ds. Bezpieczeństwa Narodowego Ukrainy, minister obrony Ukrainy (w tym w rządzie Wiktora Janukowycza). We wczesnych latach 90-tych szkolił się na kursach i uczelniach wojskowych USA. Może liczyć na ok. 3-6% głosów wyborców.

Z ramienia Partii Regionów kandyduje Pan Michał Markowicz Mojżeszowicz Dobkin. To były deputowany Rady Najwyższej i mer miasta Charkowa. W samej partii nie było jednak jednomyślności wobec kandydatury Dobkina – część członków uważała, że psuje on wizerunek partii. Michał Markowicz znany jest bowiem ze swoich bliskich kontaktów z obecnym merem miasta Charkowa - Giennadijem Adolfowiczem Łazarowiczem Kernesem. Kernes posiada bardzo bogatą przeszłość kryminalną – w ukraińskim środowisku więziennym znany jest jako „Gepa".

Prezydentem Ukrainy chciałby zostać także Wadym Rabinowycz. Ten jednak nie jest notowany w żadnych przedwyborczych sondażach. Zapewne z względu na swój bujny życiorys. Magnat prasowy i filantrop, w młodości członek Komsomołu, wykluczony z szeregów młodych komunistów za „niemoralne zachowanie". Wykształcenie niepełne wyższe. W 1980 roku został oskarżony „o kradzież majątku państwowego w wielkich rozmiarach". Sprawę zamknięto po osobistej interwencji Prokuratora Generalnego Związku Sowieckiego Romana Rudenki. Coś jednak musiało być na rzeczy, bo w 1984 roku został skazany za zuchwałe złodziejstwo na 14 lat kolonii karnej (zwolniony w 1991 roku). W 1994 roku zakazano mu wjazdu do USA, gdyż był podejrzewany o związki z rosyjską mafią. W 1999 roku Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zabroniła Rabinowyczowi wjazdu na terytorium Ukrainy na okres 5 lat ze względu na jego działalność „zagrażającą bezpieczeństwu ekonomicznemu kraju". Zakaz został jednak cofnięty po interwencji Światowego Kongresu Żydów. Rabinowycz słynął na Ukrainie przede wszystkim z procesów sądowych, które wytaczał ukraińskim prawdziwym i wydumanym antysemitom. Sponsorował quasi – naukowe portale internetowe mające tropić antysemityzm w literaturze ukraińskiej – np. w twórczości ukraińskiego wieszcza narodowego Tarasa Szewczenki czy ukraińskiej pieśni ludowej. Sadził się m.in. z prof. Wasylem Jaremenko, wybitnym ukraińskim literaturoznawcą i Międzynarodową Akademią Zarządzania Personelem w Kijowie. Na szczęście kilkanaście dni temu żydowskie organizacje na Ukrainie stwierdziły, że państwo nad Dnieprem jest wolne od antysemityzmu.

Najbardziej wyrazistym kandydatem na urząd prezydenta Ukrainy jest zupełnie nieznany w Polsce pan Oleg Laszko. Przywódca Ukraińskiej Partii Radykalnej, jedyny wśród kandydatów zwolennik lustracji, doskonały i niezwykle inteligentny mówca. Ukraiński Nigel Farage. Może liczyć na ok. 3-5% głosów.


***


Już 25 maja okaże się, kto zostanie – lub będzie miał szansę zostać prezydentem Ukrainy.
Ale czy przyszły prezydent obejmie władzę we wszystkich regionach kraju? Czy zdoła zadbać o narodowy i ekonomiczny interes Ukrainy w trudnych czasach, gdy los państwa nad Dnieprem rozstrzyga się w Waszyngtonie, Berlinie, Moskwie, słowem wszędzie, tylko nie w Kijowie? Czy zahamuje procesy dezintegracyjne, spróbuje ukrócić wszechobecną oligarchię i oddzielić świat polityki od biznesu..? Skoro nawet w demokratycznych krajach europejskich, nie wyłączając USA, nie wiadomo, gdzie kończy się biznes, a zaczyna wielka polityka...

Portal EuropaChristiana.org jest platformą swobodnej wymiany opinii dziennikarzy oraz czytelników.
Poglądy wyrażone w artykułach publicystycznych są poglądami ich autorów. Osoby mające odrębne zdanie na temat poruszanej problematyki zachęcamy do rzetelnej polemiki na łamach portalu.

Powrót na górę

Watykan

Publicystyka

Czy wiesz ...

Encyklopedia

Europa

Społeczeństwo