Menu
Michał Siudak

Co z tą Rosją?

Rozwój wydarzeń na Ukrainie skłania do bardzo smutnych wniosków.
Szczególnym niepokojem napawa mnie ton wypowiedzi naszych polityków, publicystów i ekspertów odnośnie sytuacji na Ukrainie. Niektórzy szykują się na wojnę, z Rosją oczywiście, inni tropią agentów rosyjskich w polskich mediach, są też i tacy, którzy mają nadzieję, że Włodzimierz Putin przywoła do porządku banderowską Ukrainę, a potem, jak rycerz na białym koniu, uleczy zgniły Zachód od liberalizmu, genderu i pederastów.
Poprzez „polskie interesy" należy rozumieć pozycje państwa polskiego w Europie i świecie. Osobiście uważam, że polskie interesy w odróżnieniu od spraw ustrojowych – winny być rozpatrywane w perspektywie ponadpartyjnej i oceniane kategoriami ściśle pragmatycznymi – pisał w 1966 roku publicysta emigracyjny Juliusz Mieroszewski.
Cóż, jak pokazują wypadki bieżące, myślenie pragmatyczne nie jest mocną stroną Polaków.
Realia są następujące:
1. W Okręgu Kaliningradzkim stacjonuje 250. 000 tys. doskonale uzbrojonej armii moskiewskiej, co razem z białoruskimi aliantami Rosjan daje okrągłą sumę 340 tys. żołnierzy bezpośrednio u polskich granic. Polska armia liczy 80. tys. słabo uzbrojonego wojska i nikt tak naprawdę nie ma pojęcia ilu żołnierzy udałoby się powołać z pospolitego ruszenia, dlatego że nie wiadomo ilu młodych mężczyzn wyjechało w poszukiwaniu pracy za granicę. 30 – 40 letni mężczyźni nie mają zielonego pojęcia o posługiwaniu się bronią – pospolite ruszenie okazałoby się w dzisiejszych warunkach bezużyteczną czernią i mięsem armatnim. Ewentualna wojna z Rosją byłaby gwoździem do trumny dla polskiej demografii.
2. Polska gospodarka (a może raczej to, co po niej zostało) potrzebuje możliwie najtańszych źródeł energii: ropy, gazu, rudy żelaza, itp. Rosja zajmuje pierwsze miejsce na świecie w wydobyciu i eksporcie gazu ziemnego, zasobach i wielkości eksportu diamentów; zasobów naturalnych węgla; cyny, cynku, tytanu, niobu, srebra oraz pierwsze wg stopy wzrostu liczby dolarowych miliarderów i 2 w ilości dolarowych miliarderów (zaraz po USA). Leży stosunkowo blisko, bliżej niż Katar, skąd podobno mamy importować gaz i ropę. Wysokie ceny surowca + wysokie europejskie podatki = wysoka emigracja, tzn. gwóźdź do trumny dla polskiej demografii.
3. Unia Europejska – socjalna, zasiłkowa i zadłużona - jest w kieszeni tzw. rynków finansowych i rosyjskich oligarchów. Ogłoszone właśnie „sankcje" wobec obywateli Federacji Rosyjskiej i Ukrainy to „śmiech na sali". Tajemnicą poliszynela jest fakt, że w FR i Ukrainie bardzo bogaci i wpływowi ludzie posiadają więcej niż jeden paszport. Bez wkładu finansowego rosyjskich biznesmenów nawet europejskie zawody piłki kopanej stanęłyby pod poważnym znakiem zapytania. Przemysł niemiecki rozwija się doskonale dzięki rosyjskim dostawom tanich surowców mineralnych, bez których nie obędzie się żadna poważna gospodarka. Nikt w Europie nie zaryzykuje wojny z Rosją, może oprócz Polaków.
4. W rozgrywce o Ukrainę wcale nie chodzi demokratyczną i obywatelską ukraińską państwowość. Zapewne chodzi o: wciągnięcie Ukrainy w pułapkę kredytową pod zastaw złota, ziemi lub bogactw naturalnych; kąsanie Rosji przez narody Europy Środkowowschodniej w imię interesów międzynarodowych rynków finansowych i homoseksualnego lobby, wciągniecie Rosji w konflikt militarny i polityczny w Europie Środkowo – Wschodniej i w rezultacie odciągnięcie uwagi Kremla od Bliskiego Wschodu, Chin, Indii, Syrii, Iranu i Pacyfiku, gdzie są prawdziwe pieniądze i rozstrzygają się losy świata. A może nawet Czarnego Lądu, gdzie rosyjscy kopacze na skalę przemysłową poszukują złota i diamentów.
5. Gdyby Rosjanie wkroczyli na terytorium RP – mielibyśmy powtórkę z rozrywki 1939 roku – wezwania do pokoju i obietnice pomocy.
6. Rosjanie w oparciu o surowce naturalne i wpływy polityczne dążą do zbudowania własnego nowego porządku świata.
Polska poparła „rewolucję" na Majdanie – jednak za zwycięstwo demokracji w Kijowie trzeba będzie teraz zapłacić słony rachunek. Można tylko nieśmiało zapytać, czy naprawdę w polskim interesie leżało jednoznacznie zaangażowanie się w sprawy Ukrainy? Gdyby chodziło o pragmatyczny polski interes, polscy politycy powinni byli dołożyć wszelkich starań, aby uspokajać nastroje rewolucyjne nad Dnieprem i nawoływać strony do rozwiązania konfliktu politycznego przy stole, tym bardziej, że wybory prezydenckie w tym kraju miały się odbyć za półtora roku. Wskutek popieranej przez Polaków „rewolucji", Ukraina bezpowrotnie (tak sądzę) utraciła Krym, a integralność terytorialna tego kraju stoi pod poważnym znakiem zapytania. U swoich granic mamy państwo zdestabilizowane, zbankrutowane, pogrążone w chaosie i podzielone.
Polscy politycy, dziennikarze i komentatorzy powołują się chętnie na spuściznę śp. Jerzego Giedroycia. Tyle że, powoływać się, a rozumieć - to dwie różne sprawy. Redaktor paryskiej „Kultury" słusznie twierdził, że o przyszłości Polski w Europie rozstrzygnie jakość stosunków polsko – rosyjskich. A te – jak widać są dzisiaj tragiczne.
Czytając polskich publicystów można dojść do wniosku, że lada dzień wyprawi się na Rosję armia jasnej strony mocy, która pokona siły ciemności we wstępnym bezkrwawym boju pod Kijowem.
Niestety czeka nas afrykański pomór świń - jako delikatna przygrywka do przyszłych stosunków polsko – rosyjskich. Ile Polek i Polaków wyjedzie za kordon w wyniku wojny gospodarczej rosyjsko – polskiej wywołanej przez międzynarodowych graczy na szachownicy świata, nikt nawet nie liczy. Tylko pod koniec tego roku szkolnego w województwie śląskim zostanie zlikwidowanych ponad 60 szkół – ale przecież nikt nie żałuję szkół, gdy pada Krym.

Portal EuropaChristiana.org jest platformą swobodnej wymiany opinii dziennikarzy oraz czytelników.
Poglądy wyrażone w artykułach publicystycznych są poglądami ich autorów. Osoby mające odrębne zdanie na temat poruszanej problematyki zachęcamy do rzetelnej polemiki na łamach portalu.

Powrót na górę

Watykan

Publicystyka

Czy wiesz ...

Encyklopedia

Europa

Społeczeństwo