Menu
Marek Przyrowski

Ubój rytualny - istota sporu

W ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z wielkim poruszeniem wokół tak zwanego uboju rytualnego i to nie tylko w skali kraju, ale nawet w międzynarodowych kręgach żydowskich, łącznie z państwem Izrael, które w bardzo mocnych słowach skrytykowały działania Polskiego Sejmu. W takim szumie informacyjnym, noszącym znamiona tematu zastępczego odwracającego uwagę od istotniejszych problemów gospodarczych Polski, może umknąć nam głębia tego sporu, jak i stan faktyczny. Ciężko w takiej sytuacji rzetelnie opowiedzieć się po którejś ze stron sporu. Spróbuję zatem w miarę możliwości dokładnie przedstawić ten problem.

Przede wszystkim należy zacząć od przypomnienia, lub dla niektórych przedstawienia stanu faktycznego. W 1997 roku uchwalono ustawę o ochronie zwierząt, która między innymi dozwalała ubój na skalę przemysłową jedynie przy wcześniejszym ogłuszeniu, jednakże uwzględniało potrzeby mniejszości religijnych i na ich potrzeby dozwalało tzw. ubój rytualny. Jednakże przepis ten (Art. 34 ust. 5) skreślono w ustawie z roku 2002 za czasów rządów SLD. Pomimo to, w 2004 r. wydano rozporządzenie, które - jak w 2012 r. orzekł Trybunał Konstytucyjny - było sprzeczne z ustawą (a więc i z Konstytucją), ponownie dozwalające ubój rytualny. W styczniu 2013 r. rozporządzenie to wygasło i ubój rytualny stał się znów nielegalny (Czy przypominają sobie państwo by wówczas rada rabinów Europy zbierała się by nas potępić?). W odpowiedzi na wyrok TK, przygotowana została ustawa, która ma zapewnić możliwość wykonywania uboju rytualnego, tak jak przed 2013 r., czyli na skalę przemysłową. Pojawienie się ustawy legalizującej ubój rytualny, zbiegło się z wejściem w życie (od 1 stycznia 2013 r.) rozporządzenia Rady (WE) NR 1099/2009, które dopuszcza ubój rytualny na potrzeby religijne. Rządzący, chcąc wykorzystać tę sytuację, w uzasadnieniach ustawy powołują się właśnie na to rozporządzenie, mimo że nasza ustawa idzie znacznie dalej. Przez to fatalne kłamstwo różne czynniki mogły uznać, że w Polskim sejmie odrzucono uzyskany w Unii Europejskiej kompromis pomiędzy wolnością religijną, a „prawami zwierząt". W rzeczywistości jednak, mieliśmy do czynienia z próbą ratowania interesów kilkunastu-kilkudziesięciu ubojni, które produkowały takie mięso głównie na eksport. Nie można zatem traktować tego projektu jako wyrazu konfliktu pomiędzy wyznawanymi w Unii Europejskiej wartościami, a jedynie jako nieudolne próby załatwiania interesów ekonomicznych pewnej wąskiej grupy ludzi. Trzeba też zaznaczyć, że proponowane przez rząd prawo, byłoby sprzeczne z rozporządzeniem unijnym i jeśli zostałoby przyjęte przez Sejm, zostałoby zakwestionowane przez Unijne instytucje. Ustawa ta musiała zatem być odrzucona w takim kształcie jaki zaproponowano i być może szkoda tylko, że nie dano szansy na poprawienie jej i faktyczne dostosowanie do prawa Unijnego.

Tak wygląda stan faktyczny polskiego sporu o ubój rytualny, który jest tylko słabym, a w zasadzie pozornym odbicie europejskiego konfliktu wartości w tej sprawie. Skupmy się zatem teraz na tych wartościach które stoją po przeciwnych stronach sporu o zabijanie zwierząt bez wcześniejszego ich ogłuszania. Jest to konflikt, który objawia się stale na różnych płaszczyznach w Unii Europejskiej i w innych państwach kręgu kultury Zachodniej, jest to zderzenie wolności z równością. I chociaż równość ta dla nas może wydawać się sprowadzona do absurdy, bo jest to równość pewnych cząstkowych praw między ludźmi a zwierzętami, to jednak część zachodnich elit traktuje to bardzo poważnie.

Ideologia praw zwierząt, wywodzi się z przekonania, że pomiędzy człowiekiem, a zwierzęciem zachodzą jedynie ilościowe, nie zaś jakościowe różnice. Innymi słowy, że człowiek to również zwierzę, tylko z lepiej rozwiniętą samoświadomością i pewnymi umiejętnościami (ale za to na przykład z gorzej rozwiniętym zmysłami w porównaniu do poszczególnych zwierząt), dlatego też jak czytamy w deklaracji praw zwierząt przyjętej w 1978 r. przez UNESCO człowiek „nie może rościć sobie prawa do tępienia innych zwierząt ani do ich niehumanitarnego wyzyskiwania. Ma natomiast obowiązek wykorzystania całej swej wiedzy dla dobra zwierząt". I choć na razie dopuszcza się „humanitarne" zabijanie zwierząt, to przecież idąc dalej tą samą logiką, musimy wreszcie dojść do wniosku, że skoro wszyscy jesteśmy zwierzętami, to albo w niektórych wypadkach można również zabijać ludzi, albo skoro prawo do życie jest podstawową wartością to żadnych zwierząt zabijać nie można (i do takich wniosków dochodzą przecież weganie). Ideologia ta, przynajmniej odnoszę takie wrażenie, mówi nam, że gdy już wszyscy zrozumieją i przyjmą powyższe prawdy, gdy wszyscy nauczymy się szanować i kochać wszystkie zwierzęta, wtedy również szanować będziemy innych ludzi i nastanie wreszcie pokój. Tylko czy inni zwierzęcy drapieżnicy też podpiszą tę wspólną deklarację praw i czy nie należałoby wtedy upomnieć się o prawa uciśnionych roślin?

Prawa zwierząt będąc próbą prawnego narzucenia domniemanej częściowej równości człowieka i zwierzęcia, zaprzeczając wyjątkowości człowieka wśród świata stworzonego, powinny zostać odrzucone nie tylko przez chrześcijan, którzy wierząc w objawienie uznają człowieka za wyjątkową istotę z nieśmiertelną duszą, ale również przez każdego humanistę (warto zauważyć absurdalność wypowiedzi nawołujących do „humanitarnego" traktowania zwierząt. Nie możemy traktować zwierząt tak jak ludzi czyli właśnie humanitarnie, bo nie możemy np. wymagać by wybierały wbrew własnemu instynktowi, by właśnie np. nie zabijały innych zwierząt, zwierzęta zatem musimy traktować po zwierzęcemu, nie po ludzku). Jednakże, jako ludzie cywilizowani, jako ludzie moralni nie możemy zapominać o tym, o czym na przykład nauczał nas Jan Paweł II w encyklice Sollicitudo Rei Socialis. Rozwój ludzkość i jego egzystencja na tym świecie musi odbywać się nie tylko na poziomie technicznym, ale i moralnym. Musi odbywać się z poszanowanie dla całego świata, który jest darem otrzymanym i powierzonym nam od Boga. W encyklice czytamy: „rozwój, jego planowanie, użycie zasobów i sposób ich wykorzystania nie mogą być odrywane od poszanowania wymogów moralnych. (...) Panowanie, przekazane przez Stwórcę człowiekowi, nie oznacza władzy absolutnej, nie może też być mowy o wolności „używania" lub dobrowolnego dysponowania rzeczami". Odrzucając zatem prawa zwierząt, jako szkodliwą ideologię, nie możemy popaść w drugą skrajność uznając że jako wyjątkowe istoty powołane do panowania nad stworzeniem, mamy prawo do totalnej władzy nad nim. Jeśli zatem jako chrześcijanie wiemy już, że „nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym" (por. Mt 15, 11), to czy powinniśmy uznawać za dobre niepotrzebne dodawanie cierpień stworzeniom Bożym? Czy jest to już niemoralne, tyrańskie traktowanie zwierząt?

Argumentem za dozwoleniem uboju rytualnego, przynajmniej w pewnych określonych celach jest również jedna z nie raz podkreślanych w kulturze Zachodniej wartości: wolność. Dokładniej zaś wolność religijna i to dotycząca religii, które nie są głównym wrogiem elit Unii Europejskiej, którym jest katolicyzm, a religie Judaizmu i Islamu. To sprawia że sytuacja jest naprawdę bardzo trudna, bo wystąpienie przeciw religii Judaizmu wiąże się z groźbą oskarżeń o antysemityzm, a z antysemityzmem w Europie walczymy przecież bezwzględnie, ścigając nawet osoby ośmielające się np. kwestionować liczbę ofiar Holocaustu, kwestionowanie zaś praw Islamu może zakończyć się zamieszkami i płonącymi ulicami największych miast Europy. Wolność religijna, rozumiana jako niezmuszanie nikogo do przyjęcia konkretnego wyznania jest bezwzględnie szlachetna i dobra. Jednakże tak jak i inne wolności, tak również i ta nie może przeradzać się w swawolę, w zupełną dowolność z jednej strony, a z drugiej w uznanie, że każda religia jest tak samo ważna. Dlatego katolicy powinni bronić i walczyć o wolność religijną, ale tylko we właściwym zakresie. Nie można uznawać za dozwolone praktyki religijne, które z moralnego punktu widzenia są bezwzględnie złe (załóżmy np., że ktoś chciałbym odrodzić religię Azteków i domagał się w ramach wolności religijnej przyzwolenia na składanie ofiar z ludzi. Jeśli bowiem przyjmiemy postmodernistyczny paradygmat, że żadna moralność, czy kultura czy religia nie są lepsze lub gorsze, to czemu mielibyśmy tego zabraniać? Lub mniej abstrakcyjny przykład honorowych morderstw w Islamie obecny przecież w Europie problem). Podobnie, gdy chodzi o zwyczaje czy prawa nam kulturowo i prawnie zupełnie obce, ale wynikające wprost z religii, nie powinniśmy bezrefleksyjnie na nie przyzwalać, nie mówiąc już o prawnym zagwarantowaniu (na przykład posiadania więcej niż jednej żony, kara ukamienowania, uznanie za świętą krowy). Zakres wolności religijnej musi być ograniczony, tak byśmy nie popadli w wyniku ślepego uznawania jej w absurdy i sprzeczności. Należy zatem zastanowić się czy nasza moralność, nasza kultura i zwyczaje, nasza refleksja nad tym jakie postępowanie z podarowanymi nam przez Boga zwierzętami jest dobre i zgodne z jego wolą pozwala nam na uznanie za dopuszczalny taki sposób zabijania. Innymi słowy musimy zastanowić się czy dla katolika taki sposób uśmiercania zwierzyny jest naganny moralnie. Jeśli uznamy, że jest, nie widzę żadnego powodu by prawo miało na ubój rytualny przyzwalać, jednak osobiście uważam, że jest to czyn neutralny moralnie, bo choć spożywanie koszernych potraw nie jest już konieczne, to jednak Bóg nigdy by nie nakazał czegoś, co jest złe.

Podsumowując, widzimy w tym sporze dwie ścierające się ze sobą wartości obecne wśród tych cenionych przez europejskie elity, ale my jako katolicy nie powinniśmy w ogóle brać ich w tym sporze pod uwagę. Sposób, w jaki są one rozumiane, choć zawiera w sobie ziarna prawdy został wypaczony, musimy, więc kierować się tu tylko i wyłącznie moralnością.

Portal EuropaChristiana.org jest platformą swobodnej wymiany opinii dziennikarzy oraz czytelników.
Poglądy wyrażone w artykułach publicystycznych są poglądami ich autorów. Osoby mające odrębne zdanie na temat poruszanej problematyki zachęcamy do rzetelnej polemiki na łamach portalu.

Powrót na górę

Watykan

Publicystyka

Czy wiesz ...

Encyklopedia

Europa

Społeczeństwo